Jesteś ciekaw, czy naprawdę aż tyle spraw wygrywamy?

Jeżeli dalej nie wierzysz, możesz sprawdzić autentyczne wyroki, które regularnie publikujemy w zakładce "AKTUALNOŚCI → WYROKI I UGODY"

Logo knf 3bfdf6af59f99be054f73a98975072c85da3fffc09285bf1f9155682e735a0e1

Odszkodowania

14.02.2018

Wygrana z AXĄ

Nasi klienci wczoraj kolejny raz wygrali z AXĄ.
Gratulujemy!

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

29.01.2018

Wygrana z Ergo Hestią

Nasi klienci wygrali sprawę z Ergo Hestią!
Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych wygranych!

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

25.01.2018

Kolejne przywileje banków do likwidacji – BTE to nie wszystko!

Zaczęło się w 2015 r., kiedy Trybunał Konstytucyjny skasował bankowy tytuł egzekucyjny (BTE). Teraz Ministerstwo Sprawiedliwości przystępuje do wyeliminowania jego godnego następcy.

Mowa o przepisie kodeksu postępowania cywilnego, który umożliwia bankom składanie pozwów przeciwko dłużnikom wyłącznie na podstawie wyciągów z ksiąg bankowych.

Wystarczy, że przedstawią oświadczenie o tym, iż ktoś jest im winien określoną kwotę. Wówczas sądy wydają nakaz zapłaty, nie dochodząc nawet tego, czy wysokość zobowiązania się zgadza. Nie muszą
– komentuje dr Jacek Czabański, adwokat specjalizujący się m.in. w procesach frankowiczów.

Pozew banku jest rozpatrywany przez sąd na posiedzeniu niejawnym i badany go przede wszystkim pod kątem formalnym. Odbywa się to bez udziału dłużnika, a zatem nie ma on szansy zakwestionować wysokości swojego zobowiązania czy sposobu wyliczania rat, nawet jeśli w rzeczywistości to on ma rację, a nie jego kredytodawca. Klient może co najwyższej zainicjować procedurę przeciwegzekucyjną, ale w takim wypadku musi w ciągu dwóch tygodni zebrać dowody na swoją korzyść i wystąpić ze skargą. Zdaniem praktyków sytuacje, gdy sądy orientują się, że sprawa jest problematyczna, i nie wydają nakazu zapłaty, lecz kierują pozew do zwykłego rozpoznania (co już wymaga od prawników banków zebrania dowodów), należą do wyjątków. Taki stan rzeczy jeszcze bardziej zachęca instytucje finansowe do korzystania z tego przywileju.

Z mojego doświadczenia wynika, że wszystkie banki dochodzą roszczeń na podstawie wyciągów ze swoich ksiąg
zwraca uwagę dr Czabański. Takie samo zdanie mają pracownicy biura rzecznika praw obywatelskich. Przeanalizowali oni ponad 100 skarg na wykorzystywanie przez banki nakazów zapłaty do windykowania przeterminowanych długów.
Jest to masowa i powszechna praktyka
– potwierdza Piotr Mierzejewski, dyrektor zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w biurze RPO.

To właśnie m.in. po interwencji rzecznika i tekstach DGP resort sprawiedliwości postanowił zareagować i usunąć kontrowersyjny przepis przy okazji dużej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego (obecnie projekt jest na etapie konsultacji). Jak tłumaczy ministerstwo, skoro uprzywilejowanie dokumentu bankowego zostało podważone przez TK w wyroku dotyczącym BTE, to nie ma powodu, aby funkcjonowało ono dalej w zmutowanej formule.

Już ponad dwa lata temu zniknęły z porządku prawnego przepisy o bankowym tytule egzekucyjnym. Stało się to na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał je za niezgodne z ustawą zasadniczą. Jak się jednak okazało, banki szybko znalazły sobie substytut niesławnego BTE. Stał się nim przepis kodeksu postępowania cywilnego, który pozwala instytucjom kredytowym składać pozwy w oparciu o wyciągi z ksiąg bankowych (art. 485 par. 3).

Nie jest to dokument urzędowy, a mimo to w takich sprawach korzysta z domniemania zgodności ze stanem rzeczywistym. Dla porównania, w innych postępowaniach, np. o błąd medyczny, opinia biegłego zlecona przez powoda nie jest traktowana w ten sam uprzywilejowany sposób
– zwraca uwagę Piotr Mierzejewski, dyrektor zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w biurze RPO. Efekt jest taki, że kredytodawcy, bez konieczności przedstawiania dowodów, w krótkim czasie uzyskują tytuły egzekucyjne.

O tej sytuacji pierwszy napisał DGP na początku zeszłego roku. Informowaliśmy wówczas, że do Ministerstwa Sprawiedliwości wpłynęła petycja w sprawie usunięcia art. 485 par. 3 k.p.c. Jej autorzy, osoby, które czuły się pokrzywdzone praktyką banków, wskazywali, że kontestowana regulacja prowadzi do nieuzasadnionego uprzywilejowania kredytodawców w postępowaniu przed sądem. Jak pokazuje praktyka, pozwy składane w trybie art. 485 par. 3 k.p.c. opierają się jedynie na złożonym przez takie jednostki oświadczeniu co do wysokości i waluty zadłużenia. Nie muszą one wskazywać, na jakiej podstawie prawnej i faktycznej została ustalona wysokość wierzytelności oraz jej wymagalność. To wszystko powoduje zaś, że pozwani nie są w stanie już w zarzutach od nakazu zapłaty wykazać swoich racji.

Wielokrotnie dochodziło więc do sytuacji, że na podstawie samego wypisu z ksiąg zapadało orzeczenie bez merytorycznego rozpoznania sprawy. Poszanowanie równości stron co do możliwości dowodzenia jest w takich przypadkach fikcyjne
- podkreśla Mierzejewski.

Eksperci przekonują też, że procedura nakazowa powinna być dopuszczalna tylko w przypadku dochodzenia małych roszczeń, zwłaszcza gdy dłużnik nie kwestionuje wysokości należności. Tymczasem w przypadku umów kredytowych w obecnej walucie, opiewających nawet na miliony złotych, ustalenie wysokości zobowiązania oraz sposobu jego wykonania nie należy do spraw prostych.

A zdarza się, że pozwy z art. 485 par. 3 są też składane przez banki w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Widziałem nawet nakaz zapłaty na milion złotych wydany w tym trybie
- komentuje dr Jacek Czabański.

Rzecznik praw obywatelskich wstawił się za klientami banków i sam zwrócił się w tej sprawie do MS. Dr Adam Bodnar potwierdził, że analiza skarg wpływających do jego biura wykazała, iż po wyeliminowaniu BTE z porządku prawnego banki zaczęły masowo korzystać z możliwości dochodzenia swoich roszczeń w postępowaniu nakazowym. Dotyczy to przede wszystkim kredytów zaciągniętych we franku szwajcarskim. Tymczasem, jak argumentował RPO w wystąpieniu do ministra sprawiedliwości, „możliwość uzyskania nakazu zapłaty na podstawie art. 485 par. 3 k.p.c. postrzegana jest przez obywateli jako wyraz nadmiernego uprzywilejowania banków stanowiący w istocie modyfikowany substytut bankowego tytułu egzekucyjnego”.
Apele o usunięcie kontrowersyjnej regulacji odniosły skutek. W przygotowanej w resorcie sprawiedliwości dużej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego przewiduje się bowiem usunięcie z porządku prawnego art. 485 par. 3. Ministerstwo przyznaje, że ze względu na obowiązywanie tego przepisu utrzymuje się uprzywilejowanie banku: ma on możliwość uzyskania tytułu wykonawczego jedynie na podstawie własnego dokumentu prywatnego. „Należy znieść to wyjątkowe uprawnienie” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chwali decyzję resortu, podkreślając, że wykreślany przepis jest obarczony wadami. Ale jednocześnie urząd zwraca uwagę na zawarte w projekcie regulacje przejściowe, zgodnie z którymi sprawy rozpoznawane w postępowaniu nakazowym do czasu zakończenia postępowania w danej instancji będą rozstrzygane według obecnych reguł. Tymczasem w ocenie UOKiK zasada ta nie powinna znaleźć zastosowania w stosunku do postępowań w postępowaniu nakazowym prowadzonych w oparciu o uchylany art. 485 par. 3 k.p.c.
Również niektórzy sędziowie odczuwają pewne obawy o potencjalne negatywne skutki zaproponowanych przez resort sprawiedliwości zmian. Bartłomiej Glapiński z Sądu Rejonowego Poznań Stare Miasto zaznacza, że choć nie należy do obrońców przywilejów banków, to uważa, że uchylenie spornego przepisu może stanowić zagrożenie dla sektora bankowego. W opinii do projektu zmian w k.p.c. zauważa ponadto, że „praktyka zdaje się wskazywać, że bardzo rzadko zdarzają się zarzuty do nakazów zapłaty w postępowaniu nakazowym wydanych na podstawie wyciągów z ksiąg banku, a zatem zagrożenie nadużywania praw przez banki jest minimalne”.

Zdaniem Związku Banków Polskich, który ostrzegał przed odbieraniem bankom przywilejów procesowych, doprowadzi to do negatywnych skutków dla samych klientów. Wiązać się bowiem będzie z koniecznością zastosowania przez banki innych mechanizmów zabezpieczających zaciągnięte kredyty, co wpłynie na wzrost ich kosztów. Takim instrumentem może być np. konieczność uzyskania przez klienta notarialnego poświadczenia oświadczenia o poddaniu się egzekucji bankowej.

Eksperci ostrzegają również, że po obaleniu BTE i art. 485 par. 3 renesans mogą przeżyć inne dostępne prawnie instrumenty chroniące interesy kredytodawców.

Nie wykluczam, że banki zaczną teraz żądać zabezpieczenia w postaci weksla, którego funkcjonowanie w obrocie gospodarczym jest bardzo niebezpieczne i moim zdaniem powinno zostać zakazane
- twierdzi dr Czabański.

Artykuł na podstawie: forsal.pl

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

21.01.2018

Policja nie będzie mogła sumować punktów karnych za wykroczenia na drodze – taka zmiana czeka wszystkich kierowców już w czerwcu.

Najnowsze statystyki Komendy Głównej Policji mówią, że codziennie przynajmniej sześciu kierowców rozstaje się z prawem jazdy w wyniku przekroczenia limitu punktów karnych. W 2017 r. prawie 8 tys. osób skierowano na powtórny egzamin. U 2,5 tys. kierowców powodem było przekroczenie limitu punktów karnych. To więcej o 20% w porównaniu z 2016 r. Niedługo się to zmieni, ale bez korzyści dla bezpieczeństwa na drodze.

Od czerwca 2018 r. podczas jednej kontroli drogówka będzie mogła ukarać kierowcę najwyżej 10 punktami karnymi, dzisiaj takiego limitu nie ma. Nie oznacza to jednak, że 10 pkt to maksimum, co można dostać przy jednej kontroli. Zniknie jedynie problem sumowania punktów za wykroczenia o podobnym charakterze.

Szczegóły podane przez Policję są następujące. Dobrym przykładem jest sytuacja, gdy za kierowcą jedzie nieoznakowany radiowóz nagrywający jazdę z niedozwoloną prędkością na dłuższym odcinku drogi ze znakami różnych ograniczeń. Punkty zostaną naliczone tylko za największe przekroczenie prędkości.

Co z sytuacją, gdy złamany zostanie zakaz wjazdu czy przekroczona zostanie linia ciągła? Jeżeli kierowca jednym czynem nie zastosuje się do dwóch lub więcej znaków określonych kodem od C05 do C11, otrzyma punkty za to naruszenie, którego kod ma mniejszy znacznik. W każdym przypadku jest to 5 punktów karnych.
Kody C05–C11 dotyczą kolejnych znaków: zakaz wjazdu, zakaz ruchu w obu kierunkach, zakaz skręcania w lewo i w prawo, nakaz jazdy oraz linia podwójna ciągła.

Jeżeli chodzi o oświetlenie pojazdu: gdy kierowca jednorazowo nie zastosuje się do przepisów określonych w załączniku kodem G01 do G04, otrzyma punkty za naruszenie znaku z największą liczbą punktów. Tymi kodami oznaczone jest niedostosowanie się do obowiązku używania wymaganych prawem świateł, kolejno: od zmierzchu do świtu (4 pkt), w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza (2 pkt), w okresie od świtu do zmierzchu (2 pkt), w tunelu, niezależnie od pory doby (4 pkt). Kierowca otrzyma punkty za naruszenie, któremu przypisana jest największa wartość punktów.
Mowa o naruszeniach określonych jako E01 do E05 oraz E08. A są to kolejno przekroczenia prędkości o: więcej niż 50 km/h (10 pkt), od 41 do 50 km/h (8 pkt), od 31 do 40 km/h (6 pkt), od 21 do 30 km/h (4 pkt), od 11 do 20 km/h (2 pkt) oraz więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym (10 pkt). Czy zmienione przepisy nie są zbyt liberalne dla polskich kierowców? Czy mogą pogorszyć bezpieczeństwo na drogach?

Nie sądzę. Każdy kierowca powinien jeździć zgodnie z przepisami. Po to się ich uczy i zdają egzamin. Jeśli tego nie robią, niech będą karani, nawet surowo. Policja może zabrać prawo jazdy na drodze w przypadku jazdy zagrażającej życiu i nie musi mieć do tego kompletu punktów karnych
przypomina Andrzej Łukasik z Polskiego Towarzystwa Kierowców. Zwraca też uwagę, że sprawa takiego pirata zawsze może trafić do sądu.

Specjaliści ostrzegają, że w najbliższym czasie liczba piratów drogowych może drastycznie wzrosnąć. Mimo surowych kar i utraty prawa jazdy liczba zbieraczy punktów nie maleje. Dowód? 205 punktów karnych podczas jednej podróży. Rzecz miała miejsce w Dąbrowie Górniczej. Tamtejsi policjanci chcieli zatrzymać szybko jadącego mini coopera. Uciekinier w ciągu 10 minut popełnił kilkadziesiąt wykroczeń: pędził przez osiedlowe uliczki, nie zatrzymywał się na czerwonych światłach, wymuszał pierwszeństwo jadąc nawet 140 km/h i spowodował kolizję, po czym dopiero został załapany.

Inny przykładem jest 17-latni motocyklista jadący ulicami Namysłowa z prędkością 170 km/h. W pięć minut zebrał 52 pkt karne, popełniając osiem wykroczeń drogowych.

Rekordzistą okazał się jednak kierowca z Zamościa. Przez ostatni rok fotoradary z okolicy sfotografowały prowadzone przez 27-latka auto aż 68 razy. W sumie mężczyzna uzbierał już ponad 600 punktów karnych! Powinien też zapłacić mandaty na łączną kwotę przekraczającą 30 tys. zł.

Artykuł napisany na podstawie www.rp.pl

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

19.01.2018

Kolejne wygrane naszych klientów z Aegonem i Compensą

W tym tygodniu dzięki naszej pracy, nasi klienci odnieśli kolejne wygrane - z Aegonem i Compensą.
Serdecznie gratulujemy!

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

Zainteresował Cię ten temat?
A może chciałbyś sprawdzić naszą ofertę z nim związaną?


Logo knf 3bfdf6af59f99be054f73a98975072c85da3fffc09285bf1f9155682e735a0e1
Logo knf 3bfdf6af59f99be054f73a98975072c85da3fffc09285bf1f9155682e735a0e1

Zapisz się, aby otrzymywać od nas najnowsze informacje:




Polityka prywatności

Wspierają nas:

Bezprawie Bankowe Sklep z Prawem MK Evolution AnulujPolise
Zadzwoń do nas z problemem prawnym.
Na pewno pomożemy!
+48 733 778 096