Logo knf 3bfdf6af59f99be054f73a98975072c85da3fffc09285bf1f9155682e735a0e1

2016-11-20

Wąchocku ­ Runda IV
Kawał rajdu w krainie sołtysa, skarpa strachu edycji Star 266


Znany sprzed lat Tor testowy Stara – gościł stawkę zawodników czwartej już rundy sygnowanej marką Super Rally. Techniczne i wymagające oesy urozmaiciły walkę w dyscyplinie wzorowanej na dakarowych odcinkach specjalnych. Trasa, na byłym terenie gdzie testowano m.in. Dakarowe wersje Starów, przypomniała nieco kręte enduro, ale dało się tu wyczuć ducha kultowych Starów 266 – aut wspominanych do dzisiaj jako wielką, ale przerwaną nadzieję Polaków na sukces w Dakarze. Pozostały przypominające to resztki infrastruktury do sprawdzania wyciągarek na wzgórzu Św. Rocha, przez które wiódł odcinek Super Rally. Drugi z odcinków testowych, oprócz miejsc niespodzianek, wolnych ze śliską, mokrą gliną, która zatrzymała kila załóg, posiadał też długie i szybkie fragmenty z sekwencjami łuków, gdzie można było dobrze pocisnąć. Pierwszą połowę, prawie dziesięciokilometrowego odcinka, kończył stromy zjazd do wyrobiska Piaskowni w Marcinkowie Szczepana Kowalika. Ciarki i dreszcz emocji wzbudziła przestrzeń i prawie pionowa ściana wśród większości z tych, którzy za prowadzącym piątkowy objazd, zsiedli z motocykli, quadów, wysiedli z aut i zerknęli w dół. Pierwszy zmierzył się z „urwiskiem” zaprawiony w takich klimatach Kielczanin, Leszek Drogosz z czołówki polskiego enduro, a za nim już poszło. Przed sobotnią rywalizacją były dyskusje o wymagającej trasie, ale czy na Dakarze jest łatwo? Jest on w końcu jakimś wyznacznikiem zmagań człowieka z terenem, a o starcie w nim marzy większość baja pasjonatów.

Amfiteatr w kurzu i upale.

Sobotnia, ostra jazda, na pięciu pętlach przetrzebiła stawkę. Sprzęt odmawiał posłuszeństwa, odpadali faworyci, a upał skutecznie obciążał załogi. By dotrzeć do mety na ostatnim przejeździe, wiele załóg zmniejszyło tempo, przeliczając czasy i kontrolując przebieg rywalizacji.

Klasę moto zdominował jadący swoim tempem Leszek Drogosz, który na mecie był zaskoczony czasami jakie uzyskiwali pojedynkujący się o pierwsze miejsce Przemysław Dąbek z Mirosławem Wojnowskim na quadach 2x4. Obronną ręką wyszedł Wojnowski, po kłopotach w błocie Dąbka, którego minął jeszcze Słowak ­ Michal Bizub. Klasa Quad 4x4 to kolejny popis Macieja Isbrandta z ATV Kotoń i to również jego zwycięstwo w klasyfikacji markowego Pucharu Can­Am 4x4. W klasie SSV na starcie pojawiła się załoga Marcin Kruszewicz / Emil Zabilski. Występ doświadczonego kierowcy ­ Marcina Kruszewicza zakończył się sukcesem, a przesiadka z samochodu, miejmy nadzieję, że pozwoli mu zapomnieć o dolegliwościach kręgosłupa, które nękały go od jakiegoś czasu. Puchar markowy Can­Am w klasie SSV wywalczyła załoga Łukasz Łach / Michał Polewka.

W klasach samochodowych polsko­włoska załoga ­ Marcin Kołodziejczak / Valerio Giotto doprowadziła Nissana Patrola na pierwszy stopień podium w klasie Sport do 150 KM.

W mocniejszej stawce Sport pow. 150 KM zwycięstwem cieszy się załoga: Wojciech Kłak / Dawid Patruś. Grupa aut klas Super Sport, to zacięty pojedynek załóg: Stanisław Kajdy / Anna Kajdy z załogą Daniel Witasik / Karol Bukowski. Goniący Witasika Kajdy spotkał go zagrzebanego w błocie. Wyprzedzając jędrzejowską załogę, oba auta szczepiły się i załogi straciły sporo czasu tracąc w klasyfikacji generalnej. Mimo wszystko zdominowali klasę Super Sport do 150 KM. Najszybsza stawka samochodów ­ Super Sport pow. 150 KM zapowiadała ciekawą walkę potentatów Jacka Sobonia – Japa Team z Arkadiuszem Krzemieniem – Energo­Krzem. Po wycofaniu się „Japy” drogę do podium spokojnie pokonał Krzemień pilotowany przez Piotra Marca. Kontrolując sytuację zostawił za sobą załogę Robert Staniek / Sebastian Jaje.

Wojciech Bodziony z Mariuszem Gwizdowskim samotnie walczyli z upałem i trasą w kategorii Truck. Oranżowemu Unimogowi brakowało towarzystwa, ale załoga dzielnie pokonywała odcinki nawiązując do legendy Stara 266.

Rajd w Wąchocku potwierdził, że jest to super miejsce zarówno dla widzów i rywalizujących załóg. W przyjaznym Wąchocku stawiło się sporo kibiców, a przebieg rywalizacji bacznie obserwowali włodarze miasta na czele z patronującym imprezie Burmistrzem ­ Jarosławem Samelą, wiceburmistrzem ­ Sebastianem Staniszewskim i Przewodniczącym Rady Miasta ­Adrianem Malinowskim. Panowie podkreślili zainteresowanie imprezą pod kątem przyszłego sezonu.

Wielkie podziękowania należą się: Władzom Miasta Wąchock, Strażakom z Jednostek OSP, którzy fantastycznie działali nie szczędząc sił i energii, firmie Piaskownia w Marcinkowie Pana Szczepana Kowalika, który udostępnił m.in. teren i ciężki sprzęt do przygotowania trasy oraz firmie Technika s.c. ze Starachowic.

Podziękowania dla Sponsorów i Partnerów imprezy: MoneyWell Investment, Kager, Miasto i Gmina Wąchock, TAG Heuer, Taurus Sea Power, Can Am, iXXL Studio Reklamy Kielce, NTT System, Manta, Inflandia, Tubes International, Hotel Bania**** – Thermal & Ski, Terma Bania, Kotelnica Białczańska, 4×4 Terenowiec, JP Oils Eneos, Huta Szkła Zawiercie, Telecare S.A., KNF Team, Quersus, oponyquad.pl, MAXXIS, eopony4x4.pl, Hotel Europa Business & Spa w Starachowicach, Knapmotor, Motoar, MercedesAutoCentrum.pl.

Wypowiedzi zawodników startujących w IV rundzie MoneyWell Investment Kager Super Rally w Wąchocku:

Maciej Isbrandt z ATV Kotoń ­ I miejsce w klasie Quad 4x4
„Kolejny raz organizatorzy Super Rally stanęli na wysokości zadania i przygotowali świetny rajd. Trasa w Wąchocku była bardzo zróżnicowana. Pierwszy odcinek bardzo techniczny, drugi bardzo szybki z licznymi pułapkami czyhającymi na zawodników, jak przysypane piachem betonowe płyty w kopalni, z której niejeden wrócił na bazę na kapciu. W klasie quad 4x4 rajd zbierał mocno żniwa. Po pierwszej pętli miałem wyciek z chłodnicy i myślałem, że już po dalszej rywalizacji, ale na szczęście magiczne proszki zdały egzamin i mogłem dalej rywalizować. Mój największy konkurent w klasie, Leszek Kotarba również nie miał szczęścia, gdyż na samym początku zaliczył "rolkę" i miał 6 minut straty, a pod koniec przebił dwa koła we wspomnianej kopalni. Reszta chłopaków również miała problemy techniczne ze sprzętem, przez co nie można było do końca przewidzieć, jak się miejsca poukładają.

Rajd w Wąchocku był moim trzecim w tym sezonie i zdołałem nabrać już doświadczenia. Żeby wygrać trzeba jechać bezbłędnie, lepiej trochę wolniej nie popełniając żadnego błędu niż pędzić na złamanie karku i z każdym błędem tracić cenne sekundy.”

Marcin Kruszewicz / Emil Zabilski z „Marcin Dekor Racing Team” – I miejsce w klasie SSV
„Jak jechać, żeby wygrać? Odpowiedz na to pytanie zna każdy, kto długo jeździ w rajdach. Trzeba jeździć z głową tak, aby nie uszkodzić pojazdu, a z czasem wynik sam przyjdzie.

Trasa była super, pierwszy OS był jak z RMPST z dawnych czasów, czyli krótki, bardzo techniczny ze wszystkimi elementami jazdy terenowej, czyli piasek, górki, błoto. Drugi OS był typowym szybkim OSem z baja, wprawdzie miał 10 kilometrów, a nie 100 jak w bajach, ale w zupełności wystarczył aby nacieszyć się prędkością. Miejscami zamykaliśmy szafę w naszym RZR Turbo.

Trasa była szybka, bo 10 km przejechaliśmy w 8.50 minuty, a była żwirownia, kilka miejsc z błotem itd.

Na starcie było kilka RZRów i Can amów, byli to bardzo dobrzy kierowcy z doświadczeniem, jedni mieli pecha, innym nawalił sprzęt, przyjechał cały skład z klubu Polarisa, a między nimi wielokrotny mistrz wyścigów motocyklowych Xavier Retat, wiec nie było łatwo.

Organizacja rajdu niczym na Baja, porządek, jasne i klarowne zasady, super trasy, wyniki praktycznie od razu z os na os., nie było kolejek do startu i przepychania się. Tak naprawdę dzięki super organizacji dało się wyczuć przyjazna atmosferę między zawodnikami.

Rajdy terenowe w moim życiu zaczęły się w 1995 roku, kiedy kupiłem Wranglera, potem wiele lat jeździłem w przeprawach zmotami, wraz z moim pilotem Emilem Zabilskim startowaliśmy chyba we wszystkich rajdach przeprawowych jakie były w Polsce. Z czasem znudziło mi się taplanie po szyję w błocie i nieprzespane noce, ale z off roadu nie mogłem zrezygnować, wiec zacząłem starty w szybszych rajdach amatorskich jak Mt rally, H4, H6, Baja Saxonia, Puchar GORM organizowany w Niemczech, nawet kiedyś wygraliśmy GORM 24H. Od kilku lat sporadycznie startuję Bowlerem Wildcatem w Mistrzostwach Polski i pierwszy raz postanowiłem zasiąść za kierownicą UTVa.

Na szczęście Polaris Rzr Turbo jest profesjonalnym pojazdem rajdowym, który wyjeżdżając prosto z salonu potrafi wygrać rajd, czego dowodem jest mój wynik.”

Marcin Kołodziejczak / Valerio Giotto – I miejsce w klasie Sport do 150 KM
„Krzysztof Hołowczyc powiedział kiedyś, że rajd wygrywa nie ten co najszybciej jedzie lecz ten, co pierwszy dojeżdża do mety. Ja zawsze staram się trzymać tej zasady ­ oszczędzam auto, nie ryzykuję zbyt bardzo i taka strategia pozwala mi, jak do tej pory, zawsze ukończyć rajd. To samo też powtarzał mi mój pilot ­ Valerio: "Marcin, ostrożnie, nie za szybko ­ musimy mieć czym wrócić do domu" (przyjechaliśmy na kołach prawie 200 km. :­)).

Ciężko tak jednoznacznie powiedzieć czy trasy były łatwe czy trudne ­ jeśli jedziesz wolno, to na ogół jest łatwo. Im szybciej jedziesz tym każda trasa, nawet ta z pozoru łatwa, staje się trudniejszą. Obie trasy na pewno nie były monotonne ­ było i błoto, i piach, i szuter, i zjazdy i podjazdy i wąsko i szeroko ­ każdy mógł znaleźć coś miłego dla siebie. Nie udało mi się ustrzec przed poobijaniem auta (stłuczone oby dwa lusterka i przednia szyba, urwany snoorkel, więc chyba najłatwiej nie było :­)

Konkurencja, chociaż mało liczna (w naszej klasie wystartowały tylko 4 załogi), to jechała bardzo ambitnie i gdyby nie złapane taryfy w pierwszej połowie dnia, to walka byłaby zacięta do samego końca. Na pewno na uznanie zasługuje fakt, że Koledzy z Jimny'ego nie mając praktycznie szans na dogonienie Wojtka i Magdy, do ostatniego odcinka wystartowali bardzo zdeterminowani aby poprawić swoje własne czasy. Niestety, awaria (chyba drążka kierowniczego) posłała ich w krzaki zaraz za startem :­(.

Atmosfera i organizacja całej imprezy jak zawsze wzorowa ­ to dlatego z tą ekipa jeżdżę już ładnych parę lat ;­). W Wąchocku pierwszy raz startowałem, gdy pomiar czasu był robiony automatycznie przez TAG Heuer ­ ogromna zmiana na plus w porównaniu do tego co było jeszcze w 2014 roku ­ wyniki podawane praktycznie na bieżąco i zero zbędnego czekania na podsumowanie dnia.”

Teledysk z IV rundy MoneyWell Investment Kager Super Rally w Wąchocku,
realizacja: TAG Heuer / Michał Krzyżostaniak:
https://www.facebook.com/super.rally4x4/videos/1738875046368929/

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

2016-11-20

Miliardy złotych straty Polaków - trudna walka z ubezpieczycielami

Kłopoty konsumentów z polisami z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nadal trwają. Jedynie w sądach mogą szukać pomocy tysiące Polaków, które straciły miliardy złotych.

Pierwszy Raport UFK dotyczący problemów związanych z tym produktem ukazał się w grudniu 2012 r. i nie pozostał bez echa w branży ubezpieczeniowej. Dnia 31. marca Rzecznik Finansowy przedstawił swój drugi Raport UFK. Może być podobnie, gdyż wnioski znów nie są optymistyczne. Dotyczą one nie tylko towarzystw ubezpieczeniowych, lecz także banków. Nie można pominąć istotnej roli, jaką w całym procesie odegrały banki i wypracowana przez nie praktyka missellingu.

„Banki w tym procederze były niejako akceleratorem procesu poszukiwania klientów. Stosowano tutaj wymyślne metody, od traktowania umowy ubezpieczenia na życie z UFK jako zabezpieczenia kredytu hipotecznego, kredytowania składki, po nakręcanie spirali długu”
– czytamy w dokumencie.

UOKiK ogłosił zakończenie ostatnich z postępowań dotyczących opłat likwidacyjnych w polisach na życie z UFK. Urząd postawił zarzuty kilkunastu towarzystwom, że stosując opłaty likwidacyjne przerzucają na konsumentów koszty, które powinny być zaliczane do ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. Oznacza to, że przedsiębiorcy obarczali klientów tak wysokimi opłatami za rezygnację z produktu, że stawało się to zupełnie nieopłacalne. Pod naporem UOKiK postanowili wysokość opłat zredukować.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

2016-11-20

Ubezpieczenia z UFK poddane krytyce Rzecznika Finansowego

Tematu tzw. polisolokat, czyli ubezpieczeń z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym (UFK) dotyczy najnowszy raport Rzecznika Finansowego i nie pozostawia złudzeń. Obecnie około 5 mln Polaków korzysta z produktu, który praktycznie nie daje żadnych szans na zarobek. Jedynie ubezpieczyciele i banki, którzy dzięki wysokim opłatom likwidacyjnym, które sięgały nawet 100 proc. oszczędzonych środków, a także prowizjom za sprzedaż, mogły odnieść zysk.

Możemy przeczytać w raporcie Rzecznika Prasowego "Ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym – część II":
"Rzecznik Finansowy (…) postanowił nie rekomendować umów inwestycyjnych, występujących w obrocie pod nazwą ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, jako umów adresowanych do masowego odbiorcy, którym jest konsument"

Czy jest szans na jakikolwiek zysk?

"Musiałaby być niesamowita hossa, aby klient zarobił na tej inwestycji" - mówi Cezary Orłowski z Biura Rzecznika Finansowego. – "Mamy analizy funkcjonowania tych produktów opracowane na przypadkach osób zgłaszających się do nas, gdzie w większości końcowy wynik jest ujemny. Rzadko się zdarza, żeby wynik był na plusie. A inwestycja trwa zwykle 15 lat, więc nawet jeśli wyjdzie na plus, to po uwzględnieniu inflacji klient musi liczyć się ze stratą."

Co jest powodem takich strat?

Jest to efekt wysokich opłat w polisach z UFK. W celu zarobienia na tych produktach, Towarzystwa Ubezpieczeniowe stworzyły całą ich gamę:


  • opłaty za zarządzanie - choć najczęściej i tak za dobór funduszy odpowiada klient, który ponosi pełne ryzyko,

  • opłaty aktywacyjne naliczane od każdej składki,

  • opłaty operacyjne,

  • opłaty za konwersję,

  • opłaty za ryzyko,

  • standardowe opłaty pobierane przez fundusze inwestycyjne

  • opłata likwidacyjna.


"Haczyk" w postaci opłaty likwidacyjnej

Systematyczność wpłat i długi okres oszczędzania wynoszący od 5 do nawet 30 lat, choć najczęściej wynosił on 15 lat, są dwiema najważniejszymi zasad polisolokat. W celu zmuszenia przez tak długi okres klienta do regularnych wpłat, wprowadzono opłatę likwidacyjną, która w niektórych umowach zmieniła się w świadczenie wykupu, ale sens pozostał ten sam. W pierwszych latach przy próbie wycofania środków z takiego produktu ubezpieczyciel miał prawo potrącić od 90 do 100 proc. zgromadzonych środków. Z czasem wysokość tej kary za wycofanie spadała, aby zbliżyć się do 0 proc. w ostatnim roku umowy.

Zaplanowane oszustwo

Ubezpieczyciele zakładali, że większość klientów wycofa się przed końcem umowy. Wyszło to na jaw przy okazji jednego z procesów – analityk Skandii przyznał, że plan aktuarialny zakładał, że 70 proc. klientów zrezygnuje w ciągu 5 lat.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

2016-11-20

Kolejne decyzje UOKiK w sprawie kredytów we frankach szwajcarskich

Podczas rozliczania kredytów we frankach szwajcarskich, mogły być naruszane umowy zawarte z konsumentami a Getin Noble Bank i Credit Agricole Bank Polska. Zmiany praktyk zakwestionowanych przez UOKiK zostały dobrowolnie przyjęte przez banki.

UOKiK na początku ubiegłego roku wszczął postępowania wyjaśniające wobec wszystkich banków, które oferowały kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, i zbadał ich praktyki w tym zakresie. Reakcje i odpowiedzi banków są dostępne na: www.finanse.uokik.gov.pl.

Wcześniej na wzrost wysokości rat kredytów hipotecznych w CHF miało wpływ umocnienie się kursu szwajcarskiej waluty wobec złotego. Jednocześnie poniżej zera spadła stawka bazowa LIBOR uwzględniana zwykle przy obliczaniu oprocentowania tych kredytów, co z kolei powinno spowodować obniżenie wysokości rat. Nie wszystkie banki, które w umowach kredytowych określiły sposób ustalania oprocentowania jako sumę stawki bazowej LIBOR i marży kredytu, uwzględniały ujemną stawkę LIBOR przy obliczaniu oprocentowania kredytów, gdy jej wartość bezwzględna była wyższa niż wartość marży – wynikało z sygnałów docierających do UOKiK.

Postępowanie przeciwko Getin Noble Bank zostało wszczęte w sierpniu 2015 r., a w listopadzie 2015 r. przeciwko Credit Agricole Bank Polska. w wyniku działań Urzędu oba banki dobrowolnie zobowiązały się zaniechać stosowania zakwestionowanych praktyk i zrekompensować klientom ich skutki.

Getin Noble Bank i Credit Agricole Bank Polska będą uwzględniały ujemną stawkę LIBOR przy obliczaniu oprocentowania kredytów, gdy jej wartość bezwzględna przewyższy wartość marży. Oznacza to, że ujemne odsetki należne kredytobiorcom będą pomniejszać bieżące raty kredytów lub pożyczek. Banki mają też stopniowo zwracać klientom kwoty naliczone i pobrane w okresie, kiedy nie uwzględniały ujemnej stawki LIBOR.

Oprócz tego przedsiębiorcy zobowiązali się do umieszczenia informacji o decyzji Prezesa UOKiK na swoich stronach internetowych oraz do pisemnego powiadomienia klientów o zmianach.

Zarówno pierwsza, jak i druga decyzja nie jest ostateczna, gdyż przysługuje od nich odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Nie jest to jedyna interwencja UOKiK dotycząca kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich. Pierwsze decyzje zostały wydane w grudniu 2015 r., a ponadto nadal toczą się 4 postępowania.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!

2016-11-20

Walcz o stracone pieniądze na "polisolokacie"!

"Te produkty finansowe należałoby wycofać, naprawić straty klientów i przeprosić. Czyli zrobić dokładnie to, co robi się z wadliwym lekiem, który trafił do aptek"
- w ten sposób Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego, określiła popularne jeszcze kilka lat temu "polisolokaty".

Rzecznik Finansowy opublikował w czwartek kolejny raport na temat "polisolokat", czyli oferowanym przez ubezpieczycieli i banki produktów finansowych, które łączą w sobie ubezpieczenie i fundusz inwestycyjny. z powodu ogromnych strat po stronie klientów, o "polisolokatach" jest w Polsce głośno, o czym świadczą szacunki Rzecznika Finansowego:

"Polacy w 5 milionach polis ulokowali w tych produktach ponad 50 miliardów złotych. Część funduszowa przyniosła straty rzędu nawet 80-90 procent, to wycofanie środków kończyło się koniecznością zapłaty opłaty likwidacyjnej, która sięgała nawet 100 procent zgromadzonych środków.".

O stracone pieniądze można walczyć!

"Idąc do sądu, jest szansa na odzyskanie nawet stu procent zainwestowanych środków plus odsetki"
- podkreśla Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego. Zaznacza jednak, że klienci często nie decydują się na drogę sądową ze względu na dodatkowe koszty i czas, który trzeba na to poświęcić.

W takiej sytuacji możliwa jest droga negocjacji z ubezpieczycielem, np. za pośrednictwem Rzecznika Finansowego. Aleksander Daszewski wskazuje, że próba pozasądowego rozwiązania sporu u Rzecznika Finansowego jest dla ubezpieczyciela obligatoryjna. Wystarczy zgłoszenie się klienta z takim wnioskiem, a instytucja finansowa będzie zobowiązana do uczestnictwa w postępowaniu. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, Rzecznik Finansowy i tak da klientowi pisemną opinię w sprawie, która może być bardzo przydatna w sądzie.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do newslettera!
Logo knf 3bfdf6af59f99be054f73a98975072c85da3fffc09285bf1f9155682e735a0e1
Logo knf 3bfdf6af59f99be054f73a98975072c85da3fffc09285bf1f9155682e735a0e1

Zapisz się, aby otrzymywać od nas najnowsze informacje:




Polityka prywatności

Wspierają nas:

Bezprawie Bankowe Sklep z Prawem MK Evolution AnulujPolise
Zadzwoń do nas z problemem prawnym.
Na pewno pomożemy!
+48 733 778 096